Odbył się kolejny dzień skupienia dla rozeznających powołanie, znany także pod hasłem „Zostań klerykiem na 3 dni”, w którym uczestniczyły 34 osoby.

Minął właśnie pierwszy wiosenny weekend tego roku. Dla nas był to czas wyjątkowy, gdyż odbył się kolejny dzień skupienia dla rozeznających powołanie, znany także pod hasłem „Zostań klerykiem na 3 dni”, w którym uczestniczyły 34 osoby. Tradycyjnie każdy z naszych Gości zamieszkał w pokoju wraz z jednym z braci kleryków.

Rozpoczęliśmy krótkim oprowadzeniem po gmachu seminaryjnym, kolacją i oczywiście modlitwą. Nasi Goście mieli okazję poznać także praktyki pastoralne, w których bierzemy udział w każdą sobotę. W piątkowy wieczór losowaniem przydzielono wszystkim „Klerykom na 3 dni” miejsce, do którego w sobotę rano wyjechali wraz z grupą braci, którzy wprowadzili ich w charakter poszczególnych posług, które podejmujemy. Wspólnie odwiedziliśmy dom dziecka, hospicjum i Kółko Misyjne w Tczewie, Kółko Misyjne w Piasecznie, Dom Pomocy Społecznej w Bielawkach i pelpliński „Szpitalik”.

Po powrocie z wyjazdów, w ramach sobotniej rekreacji, odbyła się gra terenowa, dzięki której wraz z naszymi Gośćmi zwiedziliśmy wiele zakamarków naszego Seminarium, aż po samą piwnicę. Po kolacji rozegraliśmy mecze w siatkówkę, koszykówkę i piłkę nożną. Miłośnicy planszówek także znaleźli coś dla siebie.

Obok tych wszystkich atrakcji i konferencji poświęconych formacji seminaryjnej, dzień skupienia był dla naszych Gości przede wszystkim czasem rozeznania, refleksji i wspólnej modlitwy, czemu sprzyjała nieustanna możliwość adoracji Najświętszego Sakramentu w ramach akcji „24 godziny dla Pana”, kiedy to od sobotniego południa aż do niedzieli trwaliśmy wspólnie przy Tym, który nas tu zgromadził.

Poniżej zamieszczamy kilka świadectw uczestników dnia skupienia „Zostań klerykiem na 3 dni”:

 

Świadectwo 1

„Skłoniło mnie to, żeby zobaczyć jak żyją klerycy w seminarium, żeby doświadczyć na własnej skórze, jak to jest być klerykiem, a także to, żeby pozbyć się stereotypów i poznać ich świat, to środowisko, od wewnątrz, a nie od zewnątrz – tak jak mówią o nich inni, czy też jak oni sami o sobie mówią – ale przyjść i zobaczyć ich tak od kuchni.

Od kogo się dowiedziałem? Od kolegi z klasy, który dowiedział się od znajomego księdza.

Wrażenia – generalnie mówiąc – pozytywne, dowiedziałem się jak klerycy żyją, jak wygląda ich świat, jak spędzają tutaj czas. Jestem też zaskoczony tym, że mają tak wiele możliwości rozwijania swoich zainteresowań. Były też duchowe wrażenia, bo to jednak trochę inaczej jak wstaje się rano i spędza się półtora godziny w kaplicy, co było dla mnie pierwszym takim doświadczeniem. Generalnie moje wrażenia są bardzo pozytywne.”

Świadectwo 2

„Przyjechałem tutaj z myślą, że jest to bardzo ponure miejsce, że wszyscy się tylko modlą i uczą, a właściwe tak nie jest, bo jest tu wspólnota braci, którzy gotowi są sobie pomagać, nawzajem siebie rozumieją. Pomimo tego że jesteśmy tu 3 dni pamiętają nasze imiona, to wspaniałe uczucie. Także nowe doświadczenia, np. dowiedziałem się o medytacji Pisma Świętego. W czasie adoracji poczułem obecność Pana Jezusa…”

Świadectwo 3

„Po raz kolejny wybrałem swoją decyzję nie na darmo, bo była to decyzja w ogóle nieprzemyślana i po raz kolejny to była dobra decyzja. Przybycie tu na 3 dni, do Pelplina, i zostanie klerykiem na 3 dni to jest przygoda. To jest przygoda i totalnie się patrzy na świat inaczej niż to co ludzie mówią, to co mówią o klerykach, o seminarium – związane z tym niektóre żarty, ale to co tutaj widać jest inne – bardzo pozytywnie.

Na samym początku naszego przyjazdu, na samo wejście wystarczyło samo wejście by poczuć panujący tu klimat. Pierwsze wrażenie wow Hogwart i oczywiście przywitanie. Nie ma nigdzie czegoś takiego, że przychodzisz i ktoś ci powie cześć jestem Adam, jestem Rafał. Generalnie cały charakter tego miejsca polega na tym, że każdy jest tu bratem, niezależnie kim jest, niezależni czym się zajmował przedtem. Przychodzisz i każdy jest tak jakby taką formacją, każdy ma swoją rolę i wszyscy są sobie równi – to mnie najbardziej zaskoczyło. Zaskoczeniem było dla mnie także to, że sądziliśmy wraz z kolegami z naszej parafii, że będziemy razem, ale tutaj zostaliśmy przydzieleni do każdego z kleryków. Z początku taki dziwny pomysł – pomyślałem – ale potem stwierdziłem, że to dobry pomysł, żebyśmy poczuli się jak klerycy.

Jeśli chodzi o modlitwy, modlitwy z rana, popołudniu i wieczorem, to myślę, że to jest część tego o co tutaj tak naprawdę chodzi – chodzi o to, by poznać siebie, z pomocą Jezusa – i uważam, że wiele osób tutaj przyjechało, by poznać siebie, pokonywać swoje trudności, z którymi wcześniej nie potrafili sobie poradzić, ale wierzą, że tutaj potrafią to pokonać. Oczywiście nie poznałem tej strony seminarium tak do końca, bo nie chodziłem na wykłady, uczestniczyłem zazwyczaj w modlitwach. Myślę, że osoba, która tu przychodzi, która tego chce naprawdę, która jest wierząca i chce naprawdę poznać Jezusa, nie będzie miała problemów, by przejść do następnych etapów, by w końcowej fazie zostać księdzem. To jest po prostu zaszczyt być tu i uczestniczyć. Atmosfera jest tu naprawdę bardzo przyjemna, każdy jest tu inny, każdy wnosi do naszego życia coś osobnego, np. jeden nauczy gry na gitarze, inny będzie uczył się czegoś innego, nie jest nudno. Jeśli chodzi o seminarium i krążące o nim stereotypy, że oni wszyscy tutaj latają dwa metry nad ziemią i się tylko modlą – nie, jest to po prostu miejsce modlitwy, wyciszenia, ale też miejsce, które żyje i dopóki się tego nie zobaczy, to nikt nie ma prawa sądzić inaczej, nikt nie ma prawa osądzać tego jakie to nie jest.

To była decyzja spontaniczna, gdy ksiądz proboszcz zapytał w niedzielę, a ja bez przemyślenia odpowiedziałem: Tak, nigdy nie byłem, chcę jechać. Nie żałuję tego wyjazdu. Myślę, że takie akcje, takie rekolekcje, są za krótkie – powinny być tygodniowe z racji atmosfery jaka tu panuje. Nie mam żadnych przeciwwskazań, żeby za rok przyjechać tu jeszcze raz.”